Wiwat tarty!
E
tam, wiwat lenistwo. Kiedy wracasz do domu, jesteś zmęczona po całym
dniu, a na horyzoncie majaczy jeszcze jeden wolny dzień, znajdź czas na
odrobinę przyjemności. Tak, tak, tej kulinarnej też.
Żelazny
zestaw powinien w lodówce być. Ba, nie tylko w lodówce. Kilogram mąki,
pomidory w puszcze, mozzarella ( wiem, wiem, może być też inny ser ) i
oliwa to żelazne zapasy, które polecam każdemu.
Ale nie ma co czekać, trzeba brać się do roboty:)
Najłatwiejsze ciasto na tartę:
- 200 g mąki
- 100 g masła
- 4-5 łyżek lodowatej wody ( nigdy nie liczę łyżek, daję porządny chlust; zrób tak samo, ale pamiętaj, woda musi być naprawdę zimna )
- 1/2 łyżeczki soli
Wszystko
razem posiekaj szybko na stolnicy. Dobrze sprawdzi się też kuchenny
blat, bo o prawdziwą stolnicę teraz trudno. Zagnieć ciasto. Nie denerwuj
się, ciasto najpierw będzie przypominało kruszonkę, rozsypie się
dookoła i będzie Cię przyprawiało o lekkie drganie powieki. Bądź ponad
to! Zagniataj raz, dwa a za chwilę będziesz mieć zgrabną, gładką kulkę. I
ją właśnie zapakuj do foliowego woreczka ( niech ma! ) i włóż do
lodówki.
W tym czasie rozpal w piecu do 180 stopni i przygotuj
Farsz:
- 2-3 pomidory, chociaż równie dobrze sprawdzą się pomidory z puszki
- opakowanie mozzarelli ok 100 g
- 100 ml sosu pomidorowego lub przecieru pomidorowego
- 2 jajka
- 50 ml śmietany 18%
- sól, pieprz, tymianek i bazylia
Jeśli
wszystko już przygotowane, wyjmij ciasto z lodówki. Foremkę wysmaruj
masłem lub oliwą, wylep ją ciastem, wsyp fasolki lub inne obciążniki i
wstaw do pieca na ok 10 minut.
Jajka
rozbij do miseczki, rozkłóć widelcem i dodaj śmietanę. Całość
delikatnie wymieszaj, posól, popieprz, dodaj zioła. Wyjmij ciasto z
pieca, uwolnij od fasolek. Posmaruj spód ciasta sosem pomidorowym, wylej
na to masę jajeczno-śmietanową, na wierzch poukładaj pomidory. I znów
do pieca na ok. 20 minut. Pod sam koniec pieczenia wyjmij tartę na
chwilę i ułóż na niej mozzarellę. Wstaw do pieca na 5 - 10 minut, żeby
ser się rozpuścił i lekko zrumienił. Wyjmij z pieca, wołaj głodomory
albo weź lampkę czerwonego wina, kawałek pachnącej tarty i rozpocznij
wieczór.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Lubisz, nie lubisz - zostaw tu coś od siebie:)