Czas na chwilę prawdy.
Jestem insulinooporna. Oporna czasami bywam także w innych kwestiach, ale insulinooporność spadła na mnie jak grom..z niekoniecznie jasnego nieba. To dość parszywa choroba wymagająca wielu wyrzeczeń, ale o tym innym razem. Grunt, że poza wszystkim tym, co insulinooporny wiedzieć powinien, powinien się ruszać. Dużo ruszać.
Nie mam czasu się ruszać. To był mój odwieczny argument, kiedy po 20:00 kończyłam ostatnie zmywanie, albo gotowanie obiadu na następny dzień i padałam wykończona. Próbowałam aktywności domowych :) rower stacjonarny do dziś świetnie sprawdza się jako wieszak;)
Ale od dziś mówię NIE!
Ba! Mówię zdecydowanie NIE!
Cały świat, nawet mój domowy, nie będzie decydował za mnie, bo czułam się jak niewolnik własnych pomysłów. I wcale nie byłam z tego powodu zadowolona.
Ale dość:) Od dziś postanowiłam, że zmierzę się z własną słabością i udowodnię sobie, że będę biegać. Ja, która z bieganiem ma wspólnego tyle, co nic. I która brzydzi się każdą aktywnością inną niż rolki, basen i rower. Ale co tam, ma się udać, to się uda:)
Zaczynam od dziś! A Ty? Przyłączysz się do wyzwania?
Minuta biegu, minuta marszu i tak 7 powtórzeń i 4 razy w tygodniu...ufff!
To co, biegniemy?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Lubisz, nie lubisz - zostaw tu coś od siebie:)